– 2025 to był dla nas bardzo dobry rok. Nie widzę słabych punktów. Bardzo dobrym prognostykiem na przyszłość są nowe połączenia PLL LOT – podkreślił w rozmowie z Rynkiem Lotniczym Tomasz Kloskowski, prezes portu lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy.
Sternik trójmiejskiego lotniska opowiedział nam o wpływie konfliktu na Bliskim Wschodzie na zarządzany przez niego port, potencjalnych zagrożeniach, a także podsumował miniony 2025 rok, niezwykle udany dla pomorskiego lotniska. Nie zabrakło również opinii o idei budowy portu lotniczego w Białymstoku.
Rafał Dybiński, Rynek Lotniczy: Jak przebiegają przygotowania do sezonu letniego w Gdańsku?Tomasz Kloskowski, prezes portu lotniczego Gdańsk im. Lecha Wałęsy: Mamy to już praktycznie za sobą. Jesteśmy gotowi. Gdyby nie sytuacja na Bliskim Wschodzie byłoby normalnie, a tak jest nutka jakiegoś nerwu, ale myślę, że na razie jest za wcześnie, żeby wyrokować w jedną czy drugą stronę.
Jaki wpływ na gdańskie lotnisko ma właśnie konflikt na Bliskim Wschodzie?
Jeszcze żaden. Pamiętajmy, że to dotyczy tylko niektórych lotów czarterowych tak w większej skali, a że jesteśmy w marcu, to te loty czarterowe, które u nas stanowią tylko 10 procent, to na razie one są w ogóle nieważne. Dopiero w sezonie letnim są realizowane z większą liczbą pasażerów. Na dzisiaj jest to symboliczny wymiar, ale też nie mam żadnym obaw, bo nawet jeśli ten konflikt tam się rozwinie, to pasażerowie znajdą inne kierunki. Wróci Grecja czy Turcja. W tym drugim przypadku, gdyby było jakieś zagrożenie, to wtedy to na pewno wpłynie. Niemniej podróżni muszą polecieć na wakacje, więc po prostu znajdą się inne kierunki, takie jak Hiszpania czy wspomniana już wyżej Grecja i to będą wiodące kierunki.
Jak oceniacie ten miniony rok? Co udało się zrobić?To był dla nas bardzo dobry rok. Rekordowy pod każdym zakresem. Najlepszy wynik pod względem liczby odprawionych pasażerów, najlepszy pod względem liczby obsłużonych operacji, najlepszy wynik finansowy, więc tak naprawdę fantastyczny rok. Wzrost dziesięcioprocentowy oceniłbym jako zacny, jak na polityczne zawirowania, które się dzieją w ogóle. Nie mówię tutaj o Bliskim Wschodzie, ale o Donaldzie Trumpie, ogłaszanych cłach, stagnacji gospodarczej w Europie itd. Uważam, że jeśli w kolejnych latach ten wzrost będzie dalej utrzymywał się na dziesięcioprocentowym poziomie, to będzie super. To byłby bardzo dobry rok, taki troszeczkę przygotowywania się do kolejnych procesów inwestycyjnych. Pamiętajmy, że w czasach pandemii rozpoczęliśmy proces inwestycyjny związany z rozbudową terminala. Później musieliśmy spłacać kredyty, które zaciągnęliśmy. Teraz jak jesteśmy prawie na końcu drogi spłacania, to już musimy zaciągać kolejne kredyty od banku, żeby finansować kolejne procesy inwestycyjne.
Czego zatem zabrakło? Co mogło rozczarować? Jestem z natury optymistą i ciężko mnie rozczarować. Nie mam takich ambicji, żeby mieć w Gdańsku połączenia długodystansowe, więc nie jestem rozczarowany absolutnie, że ich nie mamy. To był dla nas bardzo dobry rok. Bardzo dobrym prognostykiem na przyszłość są nowe połączenia PLL LOT, które u nas się "instalują". Nie widzę słabych punktów.
Jak sprzedają się więc bilety na nowe trasy PLL LOT z Gdańska?To jest bardziej pytanie do narodowego przewoźnika, nie do nas. Nie wiem jak się sprzedają, natomiast podkreślę, że każda inwestycja w lotnictwie jest długoterminowa. Nie ma takich strzałów, że coś robisz i od razu masz wynik. Poczekajmy, niech to się spokojnie rozwinie i zobaczymy jak to będzie wyglądało.
Nową trasę z Gdańska ogłosiły też niedawno Icelandair. Jaki to jest wymiar sukcesu dla trójmiejskiego lotniska?Bez podniecania się, każdy nowy przewoźnik i każdy nowy rynek, który się otwiera, to są dodatkowe możliwości dla naszych pasażerów. Nie mam jakiejś "napinki" na to, że jedno jest lepszy czy gorsze. Chodzi o to, żeby dać pasażerom z Gdańska jak najlepszą ofertę. Pewnie będą też takie trasy, które nie "wypalą" i trzeba je będzie zamykać, tak jak to normalnie się dzieje. Dzisiaj mamy więcej możliwości, ale bez zbędnego napinania się i prężenia muskuł.
Na koniec zapytam o Białystok. Co Pan sądzi o idei lotniska w tym mieście?Dokładnie tego
catchmentu nie znam, natomiast z tego co się orientuję, to z Białegostoku są niecałe dwie godziny ekspresową S8 do mazowieckich lotnisk, czyli Modlina i warszawskiego Chopina. Jako ekonomista mam z tym problem i nie będę tego ukrywał. Kapitał, który zostanie zainwestowany, to jedno, ale później trzeba to jeszcze utrzymywać. Mamy już w północno-wschodniej Polsce przykład lotniska w Szymanach niedaleko Olsztyna. To może jest trochę mniejszy i inny rynek niż Białystok, niemniej wybudować lotnisko jest bardzo prosto, tylko dochodzi później kwestia jego utrzymania. Wracając do źródła, jeżeli Białystok jest w tym
catchmencie Modlina i Chopina, no to nie wiem, czy sensowne jest wydawanie tych pieniędzy, ale kto bogatemu zabroni. Jak samorząd tam chce, to niech wydaje.